Rachowiec - 24.08.2026
Jeszcze lato i urlop trwa, a pogoda w ten dzień idealna na jakąś górkę. W planie była Rycerzowa, lecz dla osoby niemobilnej to bardziej skomplikowana wyprawa rano jeszcze połączenie ok., ale powrót to już problem. Zmiana planu na Rachowiec (954 m. n.pm.) do Zwardonia i powrotnie to czysta przyjemność przejechać się pociągiem. Po przyjeździe drobne zakupy w tutejszym Lewiatanie i ruszam czerwonym szlakiem w kierunku Rachowca podziwiając widoki, które z każdej strony coś serwowały. Taki spokój i cisza, bo turystów na palcach jednej ręki policzyłam oj tak, tak tu się odpoczywa. Tradycyjnie trzeba wejść na platformę widokową, popatrzeć na świat i można zejść na dół gdzie znajduje się zadaszenie oraz ławy zachęcające do odpoczynku. Nieśpiesznie zabieram plecak, chęci mam wielkie by posiedzieć dłużej, ale jeszcze chciałam kilka miejsc zobaczyć po drodze więc ruszam i moim oczom ukazują się dwie sylwetki idące w stronę wieży. Oooohoho świat to jednak jest mały! Są znajomi super, będzie jakaś fotka.
Przywitane, jakieś Polaków rozmowy poczynione, zdjęcia zrobione i teraz już wracam. Cudowne jarzębiny, polany zdobione goryczką trojeściową i słonko bez przykrego upału, no cóż można chcieć więcej? aż żal mi wracać. Aby tak jeszcze trochę powędrować skręciłam do naszych słowackich sąsiadów, Serafinov to przecież tylko krok i już się tam jest. Odwiedziłam kilka miejsc, które miałam w planie po czym udałam się na pociąg i szczęśliwie wróciłam do Bielska.
Jadzia L